Napotkane perełki...

Świat

Góra Nebo, koniec wędrówki Mojżesza...Jordania.

 

 

Jadąc na każdą wycieczkę, tę bliższą czy dalszą, staram się, aby miała konkretny cel, aby ten mój wyjazd nie był wyjazdem na"żywioł". Jeżeli jest to wyjazd zagraniczny, to chcę, aby był tematyczny np. śladami starożytności, św. Pawła, malarstwa renesansowego, baroku, kościołów romańskich, katedr gotyckich, Piet...Gdy planowałam wyjazd do Jordanii, miały to być : szlaki biblijne. Niestety wiemy, że wyjazdy do krajów arabskich, raczej nie są wyjazdami indywidualnymi. Zmuszeni jesteśmy na to, co oferuje nam program Biura Podróży. Cieszyłam się, że zobaczę najważniejsze miejsce dla nas chrześcijan jak i dla Żydów, Górę Nebo. Wg opisu Starego Testamentu już tutaj zaczynał się kraj mlekiem i miodem płynący...

 

 

 

 

 

Aby dostać się na Górę Nebo, należy zboczyć z głównej drogi. Góra jest spowita mgiełką. Wąską i stromą drogą, samochody pną się do góry. Jej wysokość to 802 m n.p.m. Jest koniec kwietnia, więc zbocza góry nie są jeszcze spalone słońcem. To co widzę, to po obu stronach drogi to kamienisty, pustynny krajobraz. Zbocze porośnięte jest mizernymi kępkami trawy. W niczym nie przypomina testamentowej krainy. To co oglądam, stało się za przyczyną człowieka i jego rabunkowej gospodarki. W naszych czasach jesteśmy oburzeni rabunkową gospodarką np. puszczy amazońskiej i często zapominamy, że wiele wieków temu też tak postępowano. Przypatrzmy się zboczom Makmalu w Libanie. Rosły tam potężne, święte drzewa cedrowe...A teraz, możemy zobaczyć kilkanaście egzemplarzy w Rezerwacie Cedrów Podobnie postąpiono i tutaj. Zostały wycięte ogromne obszary leśne i klimat zmieniając się zamienił te żyzne ziemie w kamieniste tereny pustynne. Zatrzymujemy się na parkingu. Dalszą trasę na szczyt góry, pokonujemy pieszo. Po drodze mijamy okazały bo 5,5 metrowy kamienny, monument, który upamiętnia wizytę Ojca Świętego Jana Pawła II w 2000 roku.

 

 

 

 

 

 

 

 

Na obelisku wyryto słowa po arabsku. "Bóg jest miłością. To głoś nieba, wołanie proroków". Góra Nebo, to miejsce święte,  jak już wspominałam nie tylko chrześcijan i Żydów, to miejsce święte także dla muzułmanów. Oni również  czczą Mojżesza jako jednego z wielkich proroków. W końcu dochodzimy na szczyt góry, która tworzy płaski, naturalny taras. Jest lekko nachylony na dolinę Jordanu. Gdy tak stoję na szczycie, zachwycam się niezwykle malowniczą panoramą w dole...Hen daleko rozpościera się widok na żyzną dolinę Jordanu. Podobno, przy dobrej pogodzie widać wieże kościołów na Górze Oliwnej w Jerozolimie. Mgła znikła. Jest cudowna pogoda, lecz ja jakoś nie mogę dopatrzyć się odległych wież. Jedno co widzę, to Ziemię Obiecaną...

 

 

 

 

 


 

Stoję na szczycie Góry Nebo i patrzę cały czas na dolinę Jordanu. Zastanawiam się dlaczego taki krótki odcinek z Egiptu na Górę Nebo, który można pokonać pieszo w ciągu 4 -5 dni, Mojżeszowi zajęło to aż 40 lat ? Co czuł ten 120 letni starzec, zmęczony długoletnią tułaczką, trudną wędrówką, stojąc na szczycie góry ? Czy miał żal do Jahwe, że nie może wejść do Ziemi Obiecanej ? Czy jego smutek był wielki, kiedy patrzył na swoją Ziemię Obiecaną a do której nie było mu dane wkroczyć ? Owszem, Jahwe powiedział do niego: Oto kraj, który poprzysięgłem Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi tymi słowami: Dam go twojemu potomstwu. Dałem ci go zobaczyć własnymi oczami, lecz tam nie wejdziesz. Czyż za jedno małe zwątpienie przez Mojżesza, Jahwe powinien go tak okrutnie ukarać ? Dlaczego Jahwe przywiódł tu Mojżesza, czy tylko dla tego, aby zobaczył przed śmiercią życiodajną, rozciągającą się u jego stóp Ziemię Obiecaną? Wiele pytań powstaje w mojej głowie lecz nie znajduję na te pytania konkretnych odpowiedzi...Dlaczego tak jest ? Bo to miejsce jest nie tylko bardzo malownicze, ale przepojone tajemniczością...Tutaj na Górze Nebo, Mojżesz dokonał żywota - i jak głosi tradycja, tutaj został pochowany. Jednak jego grobu nigdy nie odnaleziono.

 

 

 

 

 

 

W przypuszczalnym miejscu śmierci Mojżesza już w IV w n.e. zbudowano kościół. Zachowały się z niego jedynie ściany i kolumny dzielące nawy oraz przepiękne mozaiki. Patrząc na nie musimy przyznać, że są to prawdziwe arcydzieła. Te stare fragmenty ścian uzupełniono nowymi a całość przykryto dachem z blachy. Opiekę nad kościołem i nad Górą Nebo sprawują franciszkanie. Prowadzone są tutaj gruntowne badania archeologiczne i renowacyjne. A przed kościołem nad urwiskiem, stoi pełna ekspresji, nowoczesna rzeźba z metalu - mojżeszowa laska z oplecionymi dwoma wężami, które u góry układają  się w ramiona krzyża. Ta forma krzyża przykuwała moją uwagę. Byłam nią oczarowana. Miałam dosyć dużo czasu, aby rozkoszować się tym widokiem. Atrakcją na Górze Nebo jest  oliwka, która została zasadzona przez Ojca Świętego Jana Pawła II. Ta oliwka to symbol, symbol pokoju i pojednania dla tej Ziemi. Lecz czy marzenie Ojca Świętego kiedyś się spełni ?

 

 

 

 

 

 

Zapraszam na mój drugi blog:   http://czarownyswiat.blogspot.com/