Napotkane perełki...

Kościoły

Kapliczka w Lungern...Szwajcaria.

 

 

Miłość prawdziwa składa się z rzeczy nieskończenie wielkich i zarazem nieskończenie małych..                                            Viktor Marie Hugo

 

 

W wielu krajach, od wieków istnieje tradycja budowania i stawiania kapliczek. Są małe i duże, drewniane i murowane, stoją na poboczach lub w centrum miejscowości..Ich widok ma znamionować pobożność i oddanie mieszkańców osad, wiosek, miasteczek Bożej Rodzicielce i Ukrzyżowanemu Chrystusowi. Przez całe wieki Matka Boża była natchnieniem dla pisarzy, poetów, malarzy, rzeźbiarzy. Trudno porównywać, ale malowniczość kapliczek i ich położenie też było natchnieniem dla dla wielu artystów... W wioskach, dosyć często są to miejsca gdzie mieszkańcy przychodzą, by w ciszy i samotności porozmawiać z Bogiem, ale i czcić Matkę Bożą i Jej ukochanego Syna. Kapliczki są przyozdabiane kwiatami, pojawiają się róże, królowe kwiatów, symbolizujące : czystość i niewinność...  Będąc w Lungern w Szwajcarii, tuż przy hotelu była kapliczka do której przychodziłam każdego dnia. Stała przy  samym chodniku przy głównej drodze, przechodzącej przez środek miejscowości. Kapliczka wyglądała niczym maleńki kościółek, jakich wiele w tym kraju. Kapliczka pochodzi z XVII wieku i jest  "oczkiem w głowie" mieszkańców...

 

 

 

I co dla mnie jest najdziwniejsze, że mimo cennego zabytkowego wyposażenia, kapliczka jest zawsze otwarta. Przychodziłam tutaj o różnych porach, albo wcześnie rano lub późno wieczorem. Jej losy są tragiczne i bardzo ciekawe. W wiosce Lungern z 10 na 11 marca 1739 roku wybuchł pożar. Łupem promieni ognia padły drewniane elementy kapliczki. Murowane części zostały nienaruszone... Społeczeństwo Lungern zaraz otrzymało od rządu środki finansowe i ten maleńki domek Boży jeszcze tego 1739 roku został odbudowany. Przyszedł  1980 rok miejscowości następowały zmiany, poszerzano drogę, budowano nowe chodniki i w tym wszystkim przeszkadzała...kapliczka. Chciano ją rozebrać i przenieść w inne miejsce. W Lungern prawie stoczono bój o kapliczkę. Społeczeństwo nie zgodziło się na to  rozwiązanie i kapliczka stoi w tym samym miejscu gdzie ją zbudowano przed wiekami...Kapliczka jest otynkowana i pomalowana na kolor żółty. Nakryty dachem dwuspadowym, gontowym. Posiada wieżyczkę z hełmem. Posiada posiada zaokrąglony portal z drzwiami z orzechowca. Prowadzą do niej schodki. Wejście jest od strony północnej...Co ciekawe we wewnątrz jest maleńka nawa i chór, które nie są oddzielone. Stojąc w środku, z podziwem patrzę na ołtarz główny, który ozdabiają trzy późnogotyckie rzeźby, Madonny z Dzieciątkiem oraz dziewic męczennic św. Małgorzaty i Barbary.

 

 

 

 

 

 

 

Święta Małgorzata i święta Barbara należą do 14 patronów wstawienników w potrzebie. W wyższej części ołtarza znajduje się obraz świętego Erazma, na którym ukazane jest jego męczeństwo. Święty Erazm to patron tokarzy i budowniczych okrętów. Obraz jest bardzo stary, pochodzi z 1751 roku. Ołtarz ozdabiają wczesnobarokowe świeczniki w kształcie aniołów. Na ścianie po lewej stronie wisi obraz pięknej Madonny a po prawej Marii Zwycięskiej. Obraz pochodzi z 1739 r. Został namalowany już po pożarze w Lungern. Pod chórem możemy zobaczyć rzeźbę św Józefa.

 

 

 

 

 

 

Na lekko zaokrąglonym suficie małe feski. Środkowy ukazuje scenę Zwiastowania. Są również cztery medaliony przedstawiające postaci: króla Dawida i Salomona oraz proroków Izajasza i Aggeusza. Oczywiście w kapliczce przeprowadzono w 1966/67 prace konserwatorskie. Kapliczka jest doskonale utrzymana zarówno wewnątrz i na zewnątrz...

 

 

 

 

 

Jak mówią mieszkańcy Lungern kapliczka poświęcona jest "Naszej Ukochanej Pani" - Matce Bożej. Kapliczka jest zawsze otwarta, aby w każdej chwili mogli przyjść do Matki Bożej ze wszystkimi problemami jak do swojej Matki i Pani...